Martwi mnie ostatnio wiele rzeczy i mimo, że próbuję tego nie okazywać - w środku mam prawdziwy kocioł zmartwień. Wszystko kręci się w koło zdrowia i przyszłości. Odcięcia się. Jak można uciec, kiedy wymaga się od ciebie niesłusznie odpowiedzialności i dźwigania cudzych problemów?
Mniej zajmuje mnie czat, raczej siedzę po nocach szukając odskoczni od natłoku nieuchronnych spraw. Rozleniwiłem się.
Nie jestem już taki twardy jak kiedyś, chyba sobie odpuszczam. Ale znów sytuacja stawia mnie w roli najsilniejszej psychicznie osoby, która musi ponieść ciężar nie tylko swój, ale i innych. To nie jest fair. W tym roku nie odpocząłem, nie spełniły się nadzieje na piękną pogodę i gorące dni w kolorowej samotności. Nie załatwiłem podstawowych spraw, nie zgrają mi się terminy. Utknąłem w oczekiwaniu na wieść, czy sprawy skomplikują się jeszcze bardziej.
Ciężko, ciężko, ciężko. Ciężko oddychać, ciężko myśleć.
Ciężki jest deszcz i powietrze. Ciężkie ludzkie problemy.
Tyle spraw, tyle pretensji, tyle próśb, tyle rzeczy, które mogą się nie udać.
Muszę wrócić do siebie. To miejsce mnie rozregulowało.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Cierpliwość, wsparcie i zrozumienie
~przychodzi: takie_coś_87
takie_coś_87: ktos tu wogole psycholog?
svdddd: jest ktosa 'ale zapomnij ze sie ujawni
takie_coś_87: powaznie pytam
svdddd: powaznie mowie
takie_coś_87: bez rycia
svdddd: jest kto ale nie udziela za darmo rad probioj z domoroslymi psychologami czyli z nami wiec?
takie_coś_87: jezu to juz normalnych ludzi nie ma
svdddd: no jak nie? sluchamy mowisz czy bedziesz narzekal
takie_coś_87: psychiatryk z psychologią sie cos jeeeeebiiie eh
inkoherentność: o tej porze szukasz psychologa? ja myślę, że już śpią wszyscy
takie_coś_87: o kazdej. myslalam ze spotkam kogos normalnego
svdddd: ehhh widac trafil swoj na swojego
inkoherentność: ale musi to być konkretnie psycholog? nie może być po prostu człowiek który ciekaw jest ludzkiej psychiki amatorsko?
takie_coś_87: ktos co sie zna na alkoholizmie?
inkoherentność: oj, ja się nie znam ale wiem jak bardzo podstępne jest uzależnienie od czekolady i innych słodyczy. moja trzustka też to wie i wątroba i nerka ech wykończę się kiedyś
svdddd: ja tez nie pije
takie_coś_87: to sie ciesz
svdddd: takie_coś_87 ponoc z tego kazdy moze wyjsc jesli tylko bedzie chciec. znaczy bedzie miec ,motywacje. sa ludzoe co wychodza, sa tacy co nie wychodza, to tajemnica, sam znbam kilku alkoholikow od wielu lat
inkoherentność: ja jestem podatny na wszelkie uzależnienia myśle, że łatwo byłoby mi popaść w alkoholizm lub narkomanię
takie_coś_87: a zes madroscia....
svdddd: inkoherentność ponoc jest taka osobowosc podatna na uzaleznienia, tak mowia psycholodzy
inkoherentność: no, to ja jestem, mam zapędy autodestrukcyjne
svdddd: ojej a czym {jak } sie przejawiaja? musisz wiecej kontemplowac, zaprosic cisze doi siebie n
takie_coś_87: dobra wiecie gdzie mozna z kims pogadac na ten temat?
inkoherentność: nieposzanowaniem zdrowia fizycznego
svdddd: takie_coś_87 nie wiem chyba najlepiej w poradnii w realu
inkoherentność: takie_coś_87 tutaj, ale nie o tej porze, przyjdź wieczorem jutro jak jest wiecej osób
svdddd: wlasnie ja bedzie npo szpila albo liosek
takie_coś_87: byłam nic nie dało
svdddd: nic? jak to? nie rozmawialas z prawdziwymi psychologami?
takie_coś_87: dlatego szukam kogoś kim mona pogadac kto tez ma taka lipe
svdddd: aha ja nie mam sorki
takie_coś_87: spoko a jakies forum dla tych co chleją?
svdddd: ja tylko sie madrze teopretycznie w tym jestem dobry
svdddd: nie znam
wibrująca_mrówka: nadal nie pozbyłeś się nawyku polecania ludzi do roboty, do której sam sie nie nadajesz i do wkręcania problemów obcych ludzi innym obcym ludziom
svdddd: znaczy jest pokoj uzaleznienia
takie_coś_87: ja same świry..
svdddd: takie_coś_87 gdzie?
takie_coś_87: wszedzie
svdddd: aha
takie_coś_87: kiedys siedzialam na czacie lata teraz tak pomieniali ze niewiem nawet ak znalezc
svdddd: takie_coś_87 wiesz spotkalem sie ze zdaniem ze najlepszym terapeuta i psychiatra jest Jezus czyli BOG albo kryszna {to na jedno wychodzi}\
takie_coś_87: heehehe
svdddd: wiele osob tak mowi powaga
takie_coś_87: nie wierze w boga
svdddd: w jednym z wywiadow z pradhupada nie wiem czy znasz to ten gosc co oprzelozyl bhawagite na jezyk angielski
inkoherentność: wibrująca_mrówka jak powonien prawidłowo się zachować, w twoim mniemaniu?
svdddd: to masz problem' to uwierz w psychologow
takie_coś_87: he??
svdddd: nie wazne w co
takie_coś_87: ze ze kto?
svdddd: jak uwierzysz to do ci sile, sama wiara daje sile nawet jak zawierzysz psychologowi
wibrująca_mrówka: inkoherentność zniknąć z tej rzeczywistości.
takie_coś_87: wiesz w co wierze?
svdddd: nie wiem. twoja sprawa
takie_coś_87: w śmierć i miłość tylko
svdddd: oooo a popdatki?
wibrująca_mrówka: skoro to jego sprawa, to po kij mu dowalasz teksty o wierze
takie_coś_87: po co?
wibrująca_mrówka: litości.
svdddd: takie_coś_87 to nie maszx sie czym przejmowac tak umrzesz
takie_coś_87: ej ja to baba jak cos
svdddd: zaden oproblem nie jest wiekszy od tego
wibrująca_mrówka: takie_coś_87 mało w tobie kobiecości
takie_coś_87: te svddd cos tam a ty nie wcale nie umrzesz...
wibrująca_mrówka: uważasz ze śmierć to problem?
svdddd: takie_coś_87 zacznij rozmyslac o smierci i wszytsko inne sie ulozy nie?
takie_coś_87: debil
svdddd: ponioc swiadomosc nie umiera bo jest wieczna
takie_coś_87: myslalam ze tu ktos normalny widac nie
svdddd: takie_coś_87 kto? sorki moze to ty nie jestes normalna. przychodzisz tu z jakimis problemami z ktorymi nie masz sile dac rade. kto tu jest nienormalny? normalnosc to chyba radzenie sobie z problemami
wibrująca_mrówka: takie_coś_87 mnie w to nie mieszaj, ja tylko sobie patrzę jak wszechwiedzący niebieski ci pomaga w trudnych życiowych problemach.
svdddd: takie_coś_87 zreszta radz sobie sama skoro nie jestem normalny
takie_coś_87: no ciule zero pomocy ale bawcie sie dobrze pa
~odchodzi: takie_coś_87
svdddd: sama jestes ciulem nawet nie umiesz docenic ze ktos chcial z toba rozmawiac
~odchodzi: svdddd
wibrująca_mrówka: a temu dam tytuł: cierpliwość, wsparcie i zrozumienie
***
Po co się wtrącać, kiedy ktoś wie coś najlepiej? Kiedy przeczytał masę artykułów znanych ludzi i zna się na tym o czym mówi? Nie lepiej posiedzieć i z zachwytem popatrzeć sobie na wszelkiej maści porady życiowe i na prezentowany stosunek do osób, mających problem? Zostawić dorosłego, odpowiedzialnego człowieka, by samodzielnie wspierał ludzi z problemami, przyglądając się jak reaguje - to zdecydowanie przyjemniejsze. O, np. czytam sobie o tym, że nieradzenie sobie z czymś jest nienormalne i że chamstwem jest niedocenienie ''ogromnego wysiłku'' włożonego w rozmowę z kimś o jego problemach.
W tym przypadku kwestia słodyczy, wiary i śmierci pomaga w rozmowach o alkoholizmie. Oczywiście to zachowanie świadomego wielu różnorodnych poglądów i teorii psychologicznych, starszego sporo ode mnie człowieka, z życiowym doświadczeniem. I to w rozmowie z osobą, która jasno sprecyzowała, że chce: psychologa, kogoś z podobnymi doświadczeniami i informacji gdzie ich znaleźć.
I tak sobie postanowiłem zarzucić cytat:
svdddd: coz studia o tymm profilu chyba do czegos zobliguja to tak jaklby lekarz nie chcail udzielic pomocy komus na miescioe
svdddd: szkoda ponoc psycholog powinien pomagac innym co? nie m,acie etyki jakiejs tak jak lekarze?
Tak właściwie to każdy jest zobligowany do udzielenia pomocy. Nie tylko lekarz czy psycholog. Ale nie każdy jest zmuszony do udzielania rad, pokazywania drogi kiedy się zgubimy czy do wysłuchiwania naszych żalów. Nie każdy też posiada zdolność słuchania, czytania ze zrozumieniem, googlowania albo nie darcia ryja, że inni mają pomagać, a samemu można traktować ludzi jak szmaty. Taki już jest świat. Czasem ktoś podejmie się udzielania porad, czasem nie. Ale z tych, którzy chcą zbawiać świat nie mając pojęcia o co chodzi w temacie, nie każdy wpadnie na pomysł napisania: ''Tutaj nie ma psychologów, ale jeśli masz problem to możemy porozmawiać. Okej, nie byłem w takiej jak ty sytuacji, ale na pewno możesz w internecie poszukać ośrodków i infolinii, zapytać w poradniach czy przychodniach, skoro miałaś już takie doświadczenia, to tam gdzie byłaś powinni ci też wskazać inną placówkę czy grupę osób z podobnymi problemami. Ja się nie znam na tym temacie, porozmawiajmy o czymś innym.''. Za trudne.
Przejdźmy więc do wdzięczności za rozmowę. Wdzięczność w praktyce nie istnieje. Nikt, kto oczekuje zwrócenia na siebie uwagi, nie okaże wdzięczności. Podobnie - jakiej wdzięczności miałbym oczekiwać od osoby, która sugeruje mi, że jestem od pomagania jak dupa od srania i najlepiej państwo powinno załatwić to za darmo każdemu obywatelowi? Czy osoba, która pyta o jeden temat, a dostaje odpowiedzi w całkiem innym, będzie wdzięczna? Albo czy okaże wdzięczność za trochę śmiechu z jej problemów? Albo za rady, które wykorzysta, a które nie okażą się pomocne? Nie będzie wdzięczna nawet, kiedy pomożesz jej uświadomić sobie, czego tak właściwie oczekuje i co z tym zrobić - bo przecież to jej decyzja, jej myślenie, a nie twoje durne rady. Ty nie przeżyłeś tego samego, ty nie rozumiesz, ty się nie znasz. Świetnie - uświadom to sobie w końcu. Za nie bycie jasnowidzem i wynalazcą panaceum, nie dostaniesz podziękowania, czekolady czy łez wzruszenia i szczęścia.
Chęci są gówno warte, pocieszanie jest gówno warte, odwracanie kota ogonem jest gówno warte. Nie wiesz jak się za coś wziąć, to się kurwa nie bierz. Liczy się to co możesz realnego zrobić. Co możesz zmienić i w jaki sposób wykorzystujesz swoje atuty, by to osiągnąć. Nie chcesz/nie umiesz pomóc? To to powiedz zamiast na siłę wymyślać jakieś bajeczki i powtarzać utarte ''będzie dobrze''. Nie baw się w boga. Nie wierz we wszystko co piszą inni.
Nie zachowuj się jak pieprzony svdddd.
takie_coś_87: ktos tu wogole psycholog?
svdddd: jest ktosa 'ale zapomnij ze sie ujawni
takie_coś_87: powaznie pytam
svdddd: powaznie mowie
takie_coś_87: bez rycia
svdddd: jest kto ale nie udziela za darmo rad probioj z domoroslymi psychologami czyli z nami wiec?
takie_coś_87: jezu to juz normalnych ludzi nie ma
svdddd: no jak nie? sluchamy mowisz czy bedziesz narzekal
takie_coś_87: psychiatryk z psychologią sie cos jeeeeebiiie eh
inkoherentność: o tej porze szukasz psychologa? ja myślę, że już śpią wszyscy
takie_coś_87: o kazdej. myslalam ze spotkam kogos normalnego
svdddd: ehhh widac trafil swoj na swojego
inkoherentność: ale musi to być konkretnie psycholog? nie może być po prostu człowiek który ciekaw jest ludzkiej psychiki amatorsko?
takie_coś_87: ktos co sie zna na alkoholizmie?
inkoherentność: oj, ja się nie znam ale wiem jak bardzo podstępne jest uzależnienie od czekolady i innych słodyczy. moja trzustka też to wie i wątroba i nerka ech wykończę się kiedyś
svdddd: ja tez nie pije
takie_coś_87: to sie ciesz
svdddd: takie_coś_87 ponoc z tego kazdy moze wyjsc jesli tylko bedzie chciec. znaczy bedzie miec ,motywacje. sa ludzoe co wychodza, sa tacy co nie wychodza, to tajemnica, sam znbam kilku alkoholikow od wielu lat
inkoherentność: ja jestem podatny na wszelkie uzależnienia myśle, że łatwo byłoby mi popaść w alkoholizm lub narkomanię
takie_coś_87: a zes madroscia....
svdddd: inkoherentność ponoc jest taka osobowosc podatna na uzaleznienia, tak mowia psycholodzy
inkoherentność: no, to ja jestem, mam zapędy autodestrukcyjne
svdddd: ojej a czym {jak } sie przejawiaja? musisz wiecej kontemplowac, zaprosic cisze doi siebie n
takie_coś_87: dobra wiecie gdzie mozna z kims pogadac na ten temat?
inkoherentność: nieposzanowaniem zdrowia fizycznego
svdddd: takie_coś_87 nie wiem chyba najlepiej w poradnii w realu
inkoherentność: takie_coś_87 tutaj, ale nie o tej porze, przyjdź wieczorem jutro jak jest wiecej osób
svdddd: wlasnie ja bedzie npo szpila albo liosek
takie_coś_87: byłam nic nie dało
svdddd: nic? jak to? nie rozmawialas z prawdziwymi psychologami?
takie_coś_87: dlatego szukam kogoś kim mona pogadac kto tez ma taka lipe
svdddd: aha ja nie mam sorki
takie_coś_87: spoko a jakies forum dla tych co chleją?
svdddd: ja tylko sie madrze teopretycznie w tym jestem dobry
svdddd: nie znam
wibrująca_mrówka: nadal nie pozbyłeś się nawyku polecania ludzi do roboty, do której sam sie nie nadajesz i do wkręcania problemów obcych ludzi innym obcym ludziom
svdddd: znaczy jest pokoj uzaleznienia
takie_coś_87: ja same świry..
svdddd: takie_coś_87 gdzie?
takie_coś_87: wszedzie
svdddd: aha
takie_coś_87: kiedys siedzialam na czacie lata teraz tak pomieniali ze niewiem nawet ak znalezc
svdddd: takie_coś_87 wiesz spotkalem sie ze zdaniem ze najlepszym terapeuta i psychiatra jest Jezus czyli BOG albo kryszna {to na jedno wychodzi}\
takie_coś_87: heehehe
svdddd: wiele osob tak mowi powaga
takie_coś_87: nie wierze w boga
svdddd: w jednym z wywiadow z pradhupada nie wiem czy znasz to ten gosc co oprzelozyl bhawagite na jezyk angielski
inkoherentność: wibrująca_mrówka jak powonien prawidłowo się zachować, w twoim mniemaniu?
svdddd: to masz problem' to uwierz w psychologow
takie_coś_87: he??
svdddd: nie wazne w co
takie_coś_87: ze ze kto?
svdddd: jak uwierzysz to do ci sile, sama wiara daje sile nawet jak zawierzysz psychologowi
wibrująca_mrówka: inkoherentność zniknąć z tej rzeczywistości.
takie_coś_87: wiesz w co wierze?
svdddd: nie wiem. twoja sprawa
takie_coś_87: w śmierć i miłość tylko
svdddd: oooo a popdatki?
wibrująca_mrówka: skoro to jego sprawa, to po kij mu dowalasz teksty o wierze
takie_coś_87: po co?
wibrująca_mrówka: litości.
svdddd: takie_coś_87 to nie maszx sie czym przejmowac tak umrzesz
takie_coś_87: ej ja to baba jak cos
svdddd: zaden oproblem nie jest wiekszy od tego
wibrująca_mrówka: takie_coś_87 mało w tobie kobiecości
takie_coś_87: te svddd cos tam a ty nie wcale nie umrzesz...
wibrująca_mrówka: uważasz ze śmierć to problem?
svdddd: takie_coś_87 zacznij rozmyslac o smierci i wszytsko inne sie ulozy nie?
takie_coś_87: debil
svdddd: ponioc swiadomosc nie umiera bo jest wieczna
takie_coś_87: myslalam ze tu ktos normalny widac nie
svdddd: takie_coś_87 kto? sorki moze to ty nie jestes normalna. przychodzisz tu z jakimis problemami z ktorymi nie masz sile dac rade. kto tu jest nienormalny? normalnosc to chyba radzenie sobie z problemami
wibrująca_mrówka: takie_coś_87 mnie w to nie mieszaj, ja tylko sobie patrzę jak wszechwiedzący niebieski ci pomaga w trudnych życiowych problemach.
svdddd: takie_coś_87 zreszta radz sobie sama skoro nie jestem normalny
takie_coś_87: no ciule zero pomocy ale bawcie sie dobrze pa
~odchodzi: takie_coś_87
svdddd: sama jestes ciulem nawet nie umiesz docenic ze ktos chcial z toba rozmawiac

~odchodzi: svdddd
wibrująca_mrówka: a temu dam tytuł: cierpliwość, wsparcie i zrozumienie
***
Po co się wtrącać, kiedy ktoś wie coś najlepiej? Kiedy przeczytał masę artykułów znanych ludzi i zna się na tym o czym mówi? Nie lepiej posiedzieć i z zachwytem popatrzeć sobie na wszelkiej maści porady życiowe i na prezentowany stosunek do osób, mających problem? Zostawić dorosłego, odpowiedzialnego człowieka, by samodzielnie wspierał ludzi z problemami, przyglądając się jak reaguje - to zdecydowanie przyjemniejsze. O, np. czytam sobie o tym, że nieradzenie sobie z czymś jest nienormalne i że chamstwem jest niedocenienie ''ogromnego wysiłku'' włożonego w rozmowę z kimś o jego problemach.
W tym przypadku kwestia słodyczy, wiary i śmierci pomaga w rozmowach o alkoholizmie. Oczywiście to zachowanie świadomego wielu różnorodnych poglądów i teorii psychologicznych, starszego sporo ode mnie człowieka, z życiowym doświadczeniem. I to w rozmowie z osobą, która jasno sprecyzowała, że chce: psychologa, kogoś z podobnymi doświadczeniami i informacji gdzie ich znaleźć.
I tak sobie postanowiłem zarzucić cytat:
svdddd: coz studia o tymm profilu chyba do czegos zobliguja to tak jaklby lekarz nie chcail udzielic pomocy komus na miescioe
svdddd: szkoda ponoc psycholog powinien pomagac innym co? nie m,acie etyki jakiejs tak jak lekarze?
Tak właściwie to każdy jest zobligowany do udzielenia pomocy. Nie tylko lekarz czy psycholog. Ale nie każdy jest zmuszony do udzielania rad, pokazywania drogi kiedy się zgubimy czy do wysłuchiwania naszych żalów. Nie każdy też posiada zdolność słuchania, czytania ze zrozumieniem, googlowania albo nie darcia ryja, że inni mają pomagać, a samemu można traktować ludzi jak szmaty. Taki już jest świat. Czasem ktoś podejmie się udzielania porad, czasem nie. Ale z tych, którzy chcą zbawiać świat nie mając pojęcia o co chodzi w temacie, nie każdy wpadnie na pomysł napisania: ''Tutaj nie ma psychologów, ale jeśli masz problem to możemy porozmawiać. Okej, nie byłem w takiej jak ty sytuacji, ale na pewno możesz w internecie poszukać ośrodków i infolinii, zapytać w poradniach czy przychodniach, skoro miałaś już takie doświadczenia, to tam gdzie byłaś powinni ci też wskazać inną placówkę czy grupę osób z podobnymi problemami. Ja się nie znam na tym temacie, porozmawiajmy o czymś innym.''. Za trudne.
Przejdźmy więc do wdzięczności za rozmowę. Wdzięczność w praktyce nie istnieje. Nikt, kto oczekuje zwrócenia na siebie uwagi, nie okaże wdzięczności. Podobnie - jakiej wdzięczności miałbym oczekiwać od osoby, która sugeruje mi, że jestem od pomagania jak dupa od srania i najlepiej państwo powinno załatwić to za darmo każdemu obywatelowi? Czy osoba, która pyta o jeden temat, a dostaje odpowiedzi w całkiem innym, będzie wdzięczna? Albo czy okaże wdzięczność za trochę śmiechu z jej problemów? Albo za rady, które wykorzysta, a które nie okażą się pomocne? Nie będzie wdzięczna nawet, kiedy pomożesz jej uświadomić sobie, czego tak właściwie oczekuje i co z tym zrobić - bo przecież to jej decyzja, jej myślenie, a nie twoje durne rady. Ty nie przeżyłeś tego samego, ty nie rozumiesz, ty się nie znasz. Świetnie - uświadom to sobie w końcu. Za nie bycie jasnowidzem i wynalazcą panaceum, nie dostaniesz podziękowania, czekolady czy łez wzruszenia i szczęścia.
Chęci są gówno warte, pocieszanie jest gówno warte, odwracanie kota ogonem jest gówno warte. Nie wiesz jak się za coś wziąć, to się kurwa nie bierz. Liczy się to co możesz realnego zrobić. Co możesz zmienić i w jaki sposób wykorzystujesz swoje atuty, by to osiągnąć. Nie chcesz/nie umiesz pomóc? To to powiedz zamiast na siłę wymyślać jakieś bajeczki i powtarzać utarte ''będzie dobrze''. Nie baw się w boga. Nie wierz we wszystko co piszą inni.
Nie zachowuj się jak pieprzony svdddd.
''O narodzinach feminizmu'' czyli nawoływanie do przejęcia władzy
Weronika28.: co zrobic gdy moj narzeczony jest maminsynkiem
Pozytron: Weronika28. , stać się jego mamą. Udawać wyrozumiałą mamę.
Weronika28.: tzn ?
Pozytron: Tzn. że nie masz nad chłopakiem kontroli. A chciałabyś mieć, jednocześnie nie wykonując działań dających ci tą kontrolę. Jak kogoś nie zmusisz, to nie zrozumie. Jak nie zastraszysz, to nie będzie chciał.
wibrująca_mrówka: rozumiem że jedyne co do ciebie dociera to przemoc, ale mógłbyś nie pitolić dziewczynie takich farmazonów
Pozytron: Przemoc ma wiele oblicz. Sam szantaż odejściem, jest przemocą. Jednak ma takie prawo. Matka robi tak samo. Gniewa się. Dlatego on jest maminsynkiem.
wibrująca_mrówka: weronika28. tylko pamiętaj że jak jego rady nie wypala, to powinnaś tu wrócić i dać mu wirtualnie
w pysk. od siebie i ode mnie
wibrująca_mrówka: cześć. mam nadzieję że nie będzie cie kiedy tu wrócę. ''doradco''
***
Zawsze byłem fanem jednej teorii, jednego toku myślenia, jednej ścieżki. Zakładałem sobie klapki na oczy i torowałem sobie drogę w masie szarych ludzi. Po latach ogromnego wysiłku dotarłem na szczyt, z którego rozciąga się widok na pole niczego. Normalny człowiek już dawno przestał budzić we mnie emocje. Niższe formy niegodne są rozmowy ze mną, nawet gdybym
w ogóle dosłyszał ich jęk! Skazany na samotną tułaczkę wśród nieciekawych tematów, swą ostoją mianowałem czat.
Drżyjcie ludzie z głupimi tematami i marnymi życiami. Nadchodzę!
Podpisano:
Pozytron.
Pozytron: Weronika28. , stać się jego mamą. Udawać wyrozumiałą mamę.
Weronika28.: tzn ?
Pozytron: Tzn. że nie masz nad chłopakiem kontroli. A chciałabyś mieć, jednocześnie nie wykonując działań dających ci tą kontrolę. Jak kogoś nie zmusisz, to nie zrozumie. Jak nie zastraszysz, to nie będzie chciał.
wibrująca_mrówka: rozumiem że jedyne co do ciebie dociera to przemoc, ale mógłbyś nie pitolić dziewczynie takich farmazonów
Pozytron: Przemoc ma wiele oblicz. Sam szantaż odejściem, jest przemocą. Jednak ma takie prawo. Matka robi tak samo. Gniewa się. Dlatego on jest maminsynkiem.
wibrująca_mrówka: weronika28. tylko pamiętaj że jak jego rady nie wypala, to powinnaś tu wrócić i dać mu wirtualnie
w pysk. od siebie i ode mnie
wibrująca_mrówka: cześć. mam nadzieję że nie będzie cie kiedy tu wrócę. ''doradco''
***
Zawsze byłem fanem jednej teorii, jednego toku myślenia, jednej ścieżki. Zakładałem sobie klapki na oczy i torowałem sobie drogę w masie szarych ludzi. Po latach ogromnego wysiłku dotarłem na szczyt, z którego rozciąga się widok na pole niczego. Normalny człowiek już dawno przestał budzić we mnie emocje. Niższe formy niegodne są rozmowy ze mną, nawet gdybym
w ogóle dosłyszał ich jęk! Skazany na samotną tułaczkę wśród nieciekawych tematów, swą ostoją mianowałem czat.
Drżyjcie ludzie z głupimi tematami i marnymi życiami. Nadchodzę!
Podpisano:
Pozytron.
piątek, 8 sierpnia 2014
Nowa definicja ''ciepłego moczu''
Ktoś mnie natchnął do wyładowania nieco swojej frustracji, oczywiście w temacie zasad. Jako, że jestem świnia, dopieprzę się tym razem do zasad harmonijnego i bezkonfliktowego współżycia między ludźmi. Dorzucę oczywiście jak zwykle jakiś cytat, żeby ktoś mnie mógł opierdolić, że się czepiam. :]
Wiem, znowu pitolenie: warto mieć zasady, warto ich przestrzegać. Znowu: a po co to komu, przecież w necie to nie obowiązuje, kto by tam to czytał. Ano więc przedstawię przykład. Zapraszacie do domu nowego znajomego. Zapewne mówicie mu, okazujecie, bądź oczekujecie od niego: rozgość się, jeśli będziesz wycierał ręce to nie moim ręcznikiem, weź mydło
w płynie a nie w kostce, nie otwieraj szafek i szuflad z moimi prywatnymi rzeczami, nie przekładaj moich rzeczy w inne miejsca, nie dotykaj i nie bierz do rąk delikatnych czy osobistych rzeczy, zdejmij buty, nie siadaj na łóżku... I takie tam różne.
To właśnie są zasady. 1. nie pchamy się ludziom w ich przestrzeń prywatną, 2. nie traktujemy ich rzeczy jak swoich,
3. przestrzegamy podstawowych zasad higieny i dobrych obyczajów. Jedni mają mniej elastyczne granice, inni bardziej.
Ale każdy jakieś ma.
''Każdy użytkownik logujący się na czat, zobowiązuje się do przeczytania Regulaminu.'' - którego masa osób nie czyta.
A skąd to wiadomo? Regulamin znajduje się obok instrukcji jak korzystać z czatu, z opisem funkcji, emotek czy innych rzeczy, o które pytają ''nowi na czacie''. No jakoś przegapili.
Oczywiście każda strona, forum, czat, przedstawia ''warunki korzystania z usług''.
W momencie logowania się, rejestrowania, zgłaszania udziału, oświadczamy zapoznanie się z regulaminem. To coś jak przycisk ''dalej'' przy instalacji. Wiele stron posiada zapisy, że to co na nich umieścimy, staje się własnością serwisu albo własnością ogólnodostępną, gdzie każda losowa osoba może skopiować i wykorzystać naszą pracę powołując się na regulamin. Drugie tyle stron, zwłaszcza czatów i blogów, posiada jedynie zapisy o netykiecie. Czyli: jeśli będziesz kogoś obrażał to ci pogrozimy palcem, ale w sumie to możesz robić co chcesz. Fakt, bez tego ciężko byłoby się wypowiadać na kontrowersyjne tematy. Ale... Poza regulaminem, czatykietą, netykietą, etykietą i zasadami społecznego tolerowania się nawzajem, na mojej ukochanej czaterii istnieją stróże właściwego porządku rzeczy.
''DOBÓR KARY ORAZ JEJ DŁUGOŚĆ NALEŻY DO ADMINISTRATORA I ZALEŻY OD JEGO OCENY KONKRETNEJ SYTUACJI.'' - a jak ci nie pasuje, to odpiszemy ci na maila po tygodniu, że rozmawialiśmy z adminem i on ma inną wersję zdarzeń niż ty.
Fajnie, wyobraźmy sobie, że na jeden dzień posiadam władzę anihilacji jednostek wybitnie drażniących moje wrażliwe poczucie smaku. Więc, wkurzam się - wywalam jak leci. Ban, ban, ban, ban. Za nazwanie kogoś baranem, za sianie zamętu,
za spam, za obrażanie uczuć, za brak kultury osobistej, za nadmiar gifów. I kto mi zabroni? :D No właśnie nie wiem kto, bo niestety nie mam bladego pojęcia jak to wygląda od środka. ''Ci wyżej nich'' nie zdradzają w jaki sposób wszystko uchodzi bezkarnie ''tym wyżej nas''. Nie dowiedziałem się także, w jaki sposób użytkownik jest chroniony przed nadużyciami ze strony administracji. Nie ma żadnej listy, co grozi adminowi za nieprzestrzeganie regulaminu, ale jest piękna lista co grozi użytkownikowi. Oczywiście - o karze decyduje admin. Wedle uznania. A czemu mnie ciekawi taka podstawa do zarządzania tym burdelem? Bo taki Admin ma ''pomagać innym oraz usuwać z czatu osoby nie przestrzegające czatykiety'' - oraz jest położony nacisk na słowa: ''Admin też człowiek.''. Więc, człowiek taki miewa gorsze dni, znajomych, własne zasady, którymi się kieruje, a przy ilości użytkowników idących w grube tysiące, nikogo nie będzie obchodzić ''konkretna sytuacja''.
Zabawne jest, że gdy pytasz różnych adminów o tę samą sprawę, zyskujesz różne odpowiedzi, jasno pokazujące, że nikt nic nie może zrobić. Albo są niedoszkoleni co i jak, albo to poza ich możliwościami, albo nie pamiętają, albo odsyłają do szefów. Wcześniej już pisałem jak mniej więcej wygląda kodeks admina - zbiór pieprzenia o tym, że pomagać, szanować, chronić, uświadamiać, być miłym. Nie dorzucili tam bycia: odpowiedzialnym, szczerym, ludzkim, bezstronnym. Więc tego nie wymagajcie nigdy. Admini zasłaniają się też masą obowiązków - niestety, obowiązki te nie zostały nigdzie jasno zdefiniowane. Dlatego tak właściwie to jebie mnie co oni mają do roboty, ja wymagam od nich tego minimum, które płynnie i ogólnikowo opisali, dając pole do interpretacji. Skoro oni mogą się tym zasłaniać, to ja też mogę to podciągać pod swoje widzimisię.
Więc, zbiór zasad gwarantujący nam wszystkim to, że nas ktoś nie wyzwie od pedofilów, żydów, nie powie, że ''zapierdoli naszą matkę, bo tak'', że ktoś nas nie będzie prześladował, śledził i nękał wyzwiskami co parę minut/godzin/dni - czyli, że nie zepsuje nam dnia przez łamanie zasad, tak naprawdę okazuje się tylko zbiorem w stylu: bądź uprzejmy, przemilczaj jeśli coś ci nie pasuje, nie prowokuj. Jeśli ktoś łamie regulamin w sposób rażący, konsekwentną recydywą - idź na policję albo do sądu. Więc podsumowując: jeśli przychodzisz do pubu wypić w spokoju piwo, a ktoś wszczyna awanturę, dowala się do twojej dziewoi albo drze ryja i pali, to ochrona proponuje ci opuszczenie lokalu, zgodnie z warunkami wstępu i korzystania, czy zakupu drinków, na które się zgodziłeś siadając przy barze. ;) Nie muszę dodawać, że postawa akceptacji i uległości sprzyja spychaniu ludzi uprzejmych na dalszy plan, panoszeniu się trolli i wulgarnych osób, przez co rozmowy przechodzą w falę wyzwisk, kłótnię lub całkiem się wypalają i milkną.
Wiecie, że nie wolno udostępniać zapisów korespondencji z serwisem? W moim przypadku by to jasno pokazało, że nie dostałem odpowiedzi na 3/4 zadanych pytań, na większość zarzutów czy pokazanie sprzeczności. Nawet głupiego: tej i tej informacji nie udzielimy, bo to i tamto. Tylko całkowite olewanie, jakby zapisany tekst nie istniał. Niestety, jeśli nie masz podkładki dla swoich słów, jeśli nie wytkniesz w tekście dobitnie co ci się nie podoba i dlaczego masz prawo być wkurzony - zostaniesz zwyczajnie zignorowany. A tak, możesz liczyć na słowa: ''Nasi fachowcy już się tym zajęli, ale nie powiemy ci jak, życzymy miłego dnia.''.
O dziwo takie traktowanie ludzi jest oczywiście legalne, dopuszczalne i całkiem moralne.
Tylko czy przypadkiem ktoś tu nie zapomniał, że ludzie to nie towar?
Droga Redakcjo, wypadałoby podnieść jakość świadczonych usług, zapewnić bezpieczeństwo i komfort użytkowania, zamiast tylko ciągnąć pieniądze na ''atrakcyjne funkcje dla samotnych''.
Uprzedzając komentarze: ''Jak ci się nie podoba to tam nie wchodź.'' - gdyby każdy człowiek, który myśli podobnie wyszedł
i nie wracał, zostałyby tam tylko osoby chętne odreagować chamstwem lub szukające seksu i flirtu. Bo niestety wiele osób podziela powyższy pogląd, ale nie chcą rezygnować ze znajomości i miejsca, gdzie mogą pogadać z podobnymi sobie.
Wiem, znowu pitolenie: warto mieć zasady, warto ich przestrzegać. Znowu: a po co to komu, przecież w necie to nie obowiązuje, kto by tam to czytał. Ano więc przedstawię przykład. Zapraszacie do domu nowego znajomego. Zapewne mówicie mu, okazujecie, bądź oczekujecie od niego: rozgość się, jeśli będziesz wycierał ręce to nie moim ręcznikiem, weź mydło
w płynie a nie w kostce, nie otwieraj szafek i szuflad z moimi prywatnymi rzeczami, nie przekładaj moich rzeczy w inne miejsca, nie dotykaj i nie bierz do rąk delikatnych czy osobistych rzeczy, zdejmij buty, nie siadaj na łóżku... I takie tam różne.
To właśnie są zasady. 1. nie pchamy się ludziom w ich przestrzeń prywatną, 2. nie traktujemy ich rzeczy jak swoich,
3. przestrzegamy podstawowych zasad higieny i dobrych obyczajów. Jedni mają mniej elastyczne granice, inni bardziej.
Ale każdy jakieś ma.
''Każdy użytkownik logujący się na czat, zobowiązuje się do przeczytania Regulaminu.'' - którego masa osób nie czyta.
A skąd to wiadomo? Regulamin znajduje się obok instrukcji jak korzystać z czatu, z opisem funkcji, emotek czy innych rzeczy, o które pytają ''nowi na czacie''. No jakoś przegapili.
Oczywiście każda strona, forum, czat, przedstawia ''warunki korzystania z usług''.
W momencie logowania się, rejestrowania, zgłaszania udziału, oświadczamy zapoznanie się z regulaminem. To coś jak przycisk ''dalej'' przy instalacji. Wiele stron posiada zapisy, że to co na nich umieścimy, staje się własnością serwisu albo własnością ogólnodostępną, gdzie każda losowa osoba może skopiować i wykorzystać naszą pracę powołując się na regulamin. Drugie tyle stron, zwłaszcza czatów i blogów, posiada jedynie zapisy o netykiecie. Czyli: jeśli będziesz kogoś obrażał to ci pogrozimy palcem, ale w sumie to możesz robić co chcesz. Fakt, bez tego ciężko byłoby się wypowiadać na kontrowersyjne tematy. Ale... Poza regulaminem, czatykietą, netykietą, etykietą i zasadami społecznego tolerowania się nawzajem, na mojej ukochanej czaterii istnieją stróże właściwego porządku rzeczy.
''DOBÓR KARY ORAZ JEJ DŁUGOŚĆ NALEŻY DO ADMINISTRATORA I ZALEŻY OD JEGO OCENY KONKRETNEJ SYTUACJI.'' - a jak ci nie pasuje, to odpiszemy ci na maila po tygodniu, że rozmawialiśmy z adminem i on ma inną wersję zdarzeń niż ty.
Fajnie, wyobraźmy sobie, że na jeden dzień posiadam władzę anihilacji jednostek wybitnie drażniących moje wrażliwe poczucie smaku. Więc, wkurzam się - wywalam jak leci. Ban, ban, ban, ban. Za nazwanie kogoś baranem, za sianie zamętu,
za spam, za obrażanie uczuć, za brak kultury osobistej, za nadmiar gifów. I kto mi zabroni? :D No właśnie nie wiem kto, bo niestety nie mam bladego pojęcia jak to wygląda od środka. ''Ci wyżej nich'' nie zdradzają w jaki sposób wszystko uchodzi bezkarnie ''tym wyżej nas''. Nie dowiedziałem się także, w jaki sposób użytkownik jest chroniony przed nadużyciami ze strony administracji. Nie ma żadnej listy, co grozi adminowi za nieprzestrzeganie regulaminu, ale jest piękna lista co grozi użytkownikowi. Oczywiście - o karze decyduje admin. Wedle uznania. A czemu mnie ciekawi taka podstawa do zarządzania tym burdelem? Bo taki Admin ma ''pomagać innym oraz usuwać z czatu osoby nie przestrzegające czatykiety'' - oraz jest położony nacisk na słowa: ''Admin też człowiek.''. Więc, człowiek taki miewa gorsze dni, znajomych, własne zasady, którymi się kieruje, a przy ilości użytkowników idących w grube tysiące, nikogo nie będzie obchodzić ''konkretna sytuacja''.
Zabawne jest, że gdy pytasz różnych adminów o tę samą sprawę, zyskujesz różne odpowiedzi, jasno pokazujące, że nikt nic nie może zrobić. Albo są niedoszkoleni co i jak, albo to poza ich możliwościami, albo nie pamiętają, albo odsyłają do szefów. Wcześniej już pisałem jak mniej więcej wygląda kodeks admina - zbiór pieprzenia o tym, że pomagać, szanować, chronić, uświadamiać, być miłym. Nie dorzucili tam bycia: odpowiedzialnym, szczerym, ludzkim, bezstronnym. Więc tego nie wymagajcie nigdy. Admini zasłaniają się też masą obowiązków - niestety, obowiązki te nie zostały nigdzie jasno zdefiniowane. Dlatego tak właściwie to jebie mnie co oni mają do roboty, ja wymagam od nich tego minimum, które płynnie i ogólnikowo opisali, dając pole do interpretacji. Skoro oni mogą się tym zasłaniać, to ja też mogę to podciągać pod swoje widzimisię.
Więc, zbiór zasad gwarantujący nam wszystkim to, że nas ktoś nie wyzwie od pedofilów, żydów, nie powie, że ''zapierdoli naszą matkę, bo tak'', że ktoś nas nie będzie prześladował, śledził i nękał wyzwiskami co parę minut/godzin/dni - czyli, że nie zepsuje nam dnia przez łamanie zasad, tak naprawdę okazuje się tylko zbiorem w stylu: bądź uprzejmy, przemilczaj jeśli coś ci nie pasuje, nie prowokuj. Jeśli ktoś łamie regulamin w sposób rażący, konsekwentną recydywą - idź na policję albo do sądu. Więc podsumowując: jeśli przychodzisz do pubu wypić w spokoju piwo, a ktoś wszczyna awanturę, dowala się do twojej dziewoi albo drze ryja i pali, to ochrona proponuje ci opuszczenie lokalu, zgodnie z warunkami wstępu i korzystania, czy zakupu drinków, na które się zgodziłeś siadając przy barze. ;) Nie muszę dodawać, że postawa akceptacji i uległości sprzyja spychaniu ludzi uprzejmych na dalszy plan, panoszeniu się trolli i wulgarnych osób, przez co rozmowy przechodzą w falę wyzwisk, kłótnię lub całkiem się wypalają i milkną.
Wiecie, że nie wolno udostępniać zapisów korespondencji z serwisem? W moim przypadku by to jasno pokazało, że nie dostałem odpowiedzi na 3/4 zadanych pytań, na większość zarzutów czy pokazanie sprzeczności. Nawet głupiego: tej i tej informacji nie udzielimy, bo to i tamto. Tylko całkowite olewanie, jakby zapisany tekst nie istniał. Niestety, jeśli nie masz podkładki dla swoich słów, jeśli nie wytkniesz w tekście dobitnie co ci się nie podoba i dlaczego masz prawo być wkurzony - zostaniesz zwyczajnie zignorowany. A tak, możesz liczyć na słowa: ''Nasi fachowcy już się tym zajęli, ale nie powiemy ci jak, życzymy miłego dnia.''.
O dziwo takie traktowanie ludzi jest oczywiście legalne, dopuszczalne i całkiem moralne.
Tylko czy przypadkiem ktoś tu nie zapomniał, że ludzie to nie towar?
Droga Redakcjo, wypadałoby podnieść jakość świadczonych usług, zapewnić bezpieczeństwo i komfort użytkowania, zamiast tylko ciągnąć pieniądze na ''atrakcyjne funkcje dla samotnych''.
Uprzedzając komentarze: ''Jak ci się nie podoba to tam nie wchodź.'' - gdyby każdy człowiek, który myśli podobnie wyszedł
i nie wracał, zostałyby tam tylko osoby chętne odreagować chamstwem lub szukające seksu i flirtu. Bo niestety wiele osób podziela powyższy pogląd, ale nie chcą rezygnować ze znajomości i miejsca, gdzie mogą pogadać z podobnymi sobie.
czwartek, 7 sierpnia 2014
To przykre
Przeglądałem właśnie piekielnych, nadrabiając sobie kolejne szczyty skurwysyństwa, by móc poczuć się szczęśliwszym niż statystyczny pecho..Polak. I stwierdzam, że sporo tam wpisów o małych dzieciach i ich rodzicach... Więc czytając o wspieraniu dziecka w stylu, cytuję: ''Patrz SIEROTO, patrz, młodszy od ciebie, a już potrafi, a ty nic nie umiesz i się nigdy nie nauczysz BO ŁAMAGA JESTEŚ!!!'', pomyślałem, że opowiem historię z poczekalni do lekarza.
W szpitalach gabinety specjalistów są położone często blisko siebie, w labiryntach poczekalni. Czekając do swojego lekarza, obserwowałem sobie ludzi... Część matek z dziećmi czekała do innego pokoju, w odległości 3 krzeseł ode mnie. Zwróciłem uwagę na to w jakich pozycjach się znajdują. Dzieci, koło 6 lat, siedziały głównie na kolanach u swoich mam, wtulone w nie, wystraszone, zmęczone, zapłakane. Pomyślałem, że to pewnie jakieś szczepienia, odczulania.
Oczywiście rozwalił mnie wtedy dialog... Jeśli można to tak nazwać... Mający na celu uspokojenie dziecka. Mama 1 trzymała na kolanach płaczącą strasznie, czerwoną na buzi córkę, która chowała twarz w dłoniach i maminej bluzce. Mama 2, także
z córką na kolanach, siedziała bokiem, ale jej dziecko nie płakało. Obie mówiły tylko do płaczącej dziewczynki:
Mama 1: Uspokój się. Jak się nie uspokoisz to pan doktor da ci zastrzyki w każdą część ciała.
Mama 2: Oh nie bój się, mamusia tak tylko żartowała, nic ci się nie stanie.
Mama 1: Przecież idziemy tylko pokazać wyniki badań, nie będzie żadnych zastrzyków!
Cóż, uspokajanie dziecka, bojącego się widocznie na widok innych zapłakanych dzieci - samego miejsca, lekarza, perspektywy bólu... perspektywą strasznego bólu i jakże oczywistym stwierdzeniem ''przecież boleć nie będzie, jak mogłaś tego nie wiedzieć?'', przyniosło efekt w postaci jeszcze większego płaczu.
Kiedy ja byłem dzieckiem, mówiono mi: zaboli przez chwilkę, jakby cię komar ugryzł, a potem nawet ślad nie zostanie,
a jak będziesz dzielny to dostaniesz lizaka, autko, naklejkę.
Czy serio aż tak wiele się zmieniło, że teraz wychowuje się albo strachem albo wcale?
W szpitalach gabinety specjalistów są położone często blisko siebie, w labiryntach poczekalni. Czekając do swojego lekarza, obserwowałem sobie ludzi... Część matek z dziećmi czekała do innego pokoju, w odległości 3 krzeseł ode mnie. Zwróciłem uwagę na to w jakich pozycjach się znajdują. Dzieci, koło 6 lat, siedziały głównie na kolanach u swoich mam, wtulone w nie, wystraszone, zmęczone, zapłakane. Pomyślałem, że to pewnie jakieś szczepienia, odczulania.
Oczywiście rozwalił mnie wtedy dialog... Jeśli można to tak nazwać... Mający na celu uspokojenie dziecka. Mama 1 trzymała na kolanach płaczącą strasznie, czerwoną na buzi córkę, która chowała twarz w dłoniach i maminej bluzce. Mama 2, także
z córką na kolanach, siedziała bokiem, ale jej dziecko nie płakało. Obie mówiły tylko do płaczącej dziewczynki:
Mama 1: Uspokój się. Jak się nie uspokoisz to pan doktor da ci zastrzyki w każdą część ciała.
Mama 2: Oh nie bój się, mamusia tak tylko żartowała, nic ci się nie stanie.
Mama 1: Przecież idziemy tylko pokazać wyniki badań, nie będzie żadnych zastrzyków!
Cóż, uspokajanie dziecka, bojącego się widocznie na widok innych zapłakanych dzieci - samego miejsca, lekarza, perspektywy bólu... perspektywą strasznego bólu i jakże oczywistym stwierdzeniem ''przecież boleć nie będzie, jak mogłaś tego nie wiedzieć?'', przyniosło efekt w postaci jeszcze większego płaczu.
Kiedy ja byłem dzieckiem, mówiono mi: zaboli przez chwilkę, jakby cię komar ugryzł, a potem nawet ślad nie zostanie,
a jak będziesz dzielny to dostaniesz lizaka, autko, naklejkę.
Czy serio aż tak wiele się zmieniło, że teraz wychowuje się albo strachem albo wcale?
Subskrybuj:
Posty (Atom)