Czat potwornie mnie ostatnio męczy. Masa osobistych spraw różnych ludzi zalała pokoje. Cholera jedna nie wie o co im chodzi, czego chcą i do czego im to potrzebne... (Bo jakoś wątpię, że do szczęścia w życiu, miłości i przyszłości.) (Wolno mi przeklinać?) Wrócę na ten śmietnik za parę dni, kiedy wasze życie zacznie być ciekawsze od mojego. W związku z tym, że zostało mi jeszcze (jakieś) realne życie do zmarnowania, odwołam się krótko do wątku ''eskapizmu'', (matko, serio takie słowo istnieje, a na dodatek ma mądrzejsze znaczenie niż brzmienie :D), który jakoś ''wynikł'' wczoraj.
W sumie chciałbym mieć własne życie poukładane wedle moich zasad. Nie no, mam takie nawet. Tylko jakoś - ja sobie, życie sobie. No, ale tworzę sobie takie. Mam taką poduszkę w niebieskiej poszewce i głównie to na niej opieram łeb, kiedy sobie wyobrażam. Masę dziwnych rzeczy. Np. wyobrażam sobie jak płaczę. Przypominam sobie jak się wywaliłem na łące, w mlecze, bo się potknąłem o jakieś średniej jakości kretowisko i jakie to było żałośnie zabawne, słyszałem rzekę kilka metrów dalej, widziałem absolutnie niebieskie niebo. Albo jak leżałem na kurtce, rozłożonej na trawie i patrzyłem na ludzi, którzy idą szlakiem w góry. I tak sobie wyobrażam swoje życie. Wiecznie na plecach - wygodnie, bez pośpiechu, wiecznie gapiąc się na to, co zaiwania dookoła, wiecznie w jednym, dobrym miejscu. Chciałbym tego. Żeby nikt nie dzwonił kiedy zasypiam, nie stukał mnie wózkiem w markecie, nie rzucał mi petów na balkon. Niech sobie je rzuca na swoje życie. Niech sobie wymyśli co z nimi chce zrobić, niech sobie je wsadzi w kieszeń, czy coś i wywala w swoim domu. Jak nie, to od razu niech krzyczy: ''zaśmiecam komuś życie i jestem z tego dumny''.
Tak, ja też tak robię. Bo wszyscy tak robią i będą robić, i każdy dobrze o tym wie. Każdy zaśmieca innym życie swoimi problemami, zachciewajkami, planem dnia, tekstami, bo nie każdy chce słuchać, nie każdy chce wysłuchać.
Czy to nie ironia, że wciskamy sobie nawzajem ten debilizm, na siłę, bo każdy ma prawo do własnego debilizmu, którym wyraża swoje ''ja'', a jednocześnie - innym wara od tego?
Chciałbym mieć życie bez tego debilizmu, bez ciągłego udowadniania swojej wartości w świecie, w którym wszyscy się mylą, nic nie wiedzą o innych, są kretynami i umrą kretynami, i nikt nie będzie się tym przejmował.
Przejmujecie się moim życiem skoro nawet na własne was nie stać?
wtorek, 4 lutego 2014
poniedziałek, 3 lutego 2014
Drogi/a ~w
Bardzo cieszy mnie, że ktoś w końcu wyraził opinię, zamiast obrzucać mnie błotem za plecami albo tylko na czacie.
To miła odmiana, widzieć jak ktoś czyta, rozumie i myśli, ba, wyciąga wnioski.
Jestem gwiazdą swojego życia. Jestem zadufany w sobie, przejmuję się najpierw sobą, a potem innymi, uważam się za lepszego i nie zamierzam nad tym płakać ani przepraszać, że w ogóle śmiem istnieć. Bardziej cenię osoby zadufane i pewne swojej wartości, niż takie, które ciągle mówią: ''mam sobie iść ? nie chce się narzucać.. jak wolisz..''. W życiu nie zawsze zachowuję się dokładnie tak, jak to prezentuję tutaj - wiadomo, że wycięte kawałki dają ostrzejszy obraz jednej cechy, niż wmieszanie ich między inne sceny z życia. Wybór kierunku studiów zapewne jest wystarczający, by ocenić caaałe życie człowieka. Gratuluję logiki. Więc jeśli ktoś chce mnie dalej oceniać, powiem, że pasjonuje mnie astronomia, fotografia, dekorowanie wnętrz, książki s-f i Szekspir. I owszem, myślę, że jestem śmieszny. Bo daję się wkręcać w zabawę, którą gardzę. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Takie mam hobby. Siedzenie tu, by nie rozmyślać ciągle nad sobą. Przejechałem się nie raz.. nie dwa.. nie dziesięć. Zarówno w życiu jak i w necie. Krążą o mnie najróżniejsze plotki i wymysły, nie raz mi grożono.
Ah, dziś mi nakazano ''zdechnąć''.
Tylko czemu mam przestać się odzywać, bronić czy być sobą i mówić/pisać co myślę? To mój świat, moje zdanie, mój humor, moje doświadczenie, moja strona. Nie każdy to zrozumie, nie każdy to pochwala. Ale tak mi lżej i będę to robić dalej. Może ktoś pomyśli później, że nie chce skończyć jak ja czy one. Mogę przyjąć na siebie każde wiadro pomyj, jeśli tylko będę miał możliwość.. eh.. usprawiedliwienia się. Każdej osobie pokroju tu zgromadzonych indywiduów mogę powiedzieć tylko, że śmieję się z nich caaaaaaaaały czas i będę się śmiać jeszcze długo. Bo w przeciwieństwie do nich, ja nie zaprzeczam swoim wadom. Uprzedzam z góry, a potem i tak czytam zdziwienie tym ''jaki się okazałem''.
Jeśli komuś się nie podobam to niech pozwoli mi być gwiazdą dla siebie samego, zamiast nabijać mi statystyki i plotkować,
i szeptać sobie ''kto tym razem trafi na rozkładówkę u Mrówka''. Niesamowicie bawi mnie każde stwierdzenie, że ''czat aż huczy'', ''pół czatu o tym mówi'', ludzie, czy wy nie macie życia, żeby się przejmować co jakiś pajac pisze w necie? :D
Jeśli to co piszą o was anonimowi ludzie, na podstawie waszych nicków, jest dla was wyznacznikiem samooceny
i towarzyskiego spełnienia, to puknijcie się wszyscy czołem o klawiaturę. :D
wiedzma___: co u Ciebie?
wibrująca_mrówka: to co zwykle. ludzie mnie nienawidzą
wiedzma___: ale tylko większość , ja Cię kocham :)
I tak właśnie wygląda wasz jad, na tle tego, co naprawdę cenię.
To miła odmiana, widzieć jak ktoś czyta, rozumie i myśli, ba, wyciąga wnioski.
Jestem gwiazdą swojego życia. Jestem zadufany w sobie, przejmuję się najpierw sobą, a potem innymi, uważam się za lepszego i nie zamierzam nad tym płakać ani przepraszać, że w ogóle śmiem istnieć. Bardziej cenię osoby zadufane i pewne swojej wartości, niż takie, które ciągle mówią: ''mam sobie iść ? nie chce się narzucać.. jak wolisz..''. W życiu nie zawsze zachowuję się dokładnie tak, jak to prezentuję tutaj - wiadomo, że wycięte kawałki dają ostrzejszy obraz jednej cechy, niż wmieszanie ich między inne sceny z życia. Wybór kierunku studiów zapewne jest wystarczający, by ocenić caaałe życie człowieka. Gratuluję logiki. Więc jeśli ktoś chce mnie dalej oceniać, powiem, że pasjonuje mnie astronomia, fotografia, dekorowanie wnętrz, książki s-f i Szekspir. I owszem, myślę, że jestem śmieszny. Bo daję się wkręcać w zabawę, którą gardzę. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Takie mam hobby. Siedzenie tu, by nie rozmyślać ciągle nad sobą. Przejechałem się nie raz.. nie dwa.. nie dziesięć. Zarówno w życiu jak i w necie. Krążą o mnie najróżniejsze plotki i wymysły, nie raz mi grożono.
Ah, dziś mi nakazano ''zdechnąć''.
Tylko czemu mam przestać się odzywać, bronić czy być sobą i mówić/pisać co myślę? To mój świat, moje zdanie, mój humor, moje doświadczenie, moja strona. Nie każdy to zrozumie, nie każdy to pochwala. Ale tak mi lżej i będę to robić dalej. Może ktoś pomyśli później, że nie chce skończyć jak ja czy one. Mogę przyjąć na siebie każde wiadro pomyj, jeśli tylko będę miał możliwość.. eh.. usprawiedliwienia się. Każdej osobie pokroju tu zgromadzonych indywiduów mogę powiedzieć tylko, że śmieję się z nich caaaaaaaaały czas i będę się śmiać jeszcze długo. Bo w przeciwieństwie do nich, ja nie zaprzeczam swoim wadom. Uprzedzam z góry, a potem i tak czytam zdziwienie tym ''jaki się okazałem''.
Jeśli komuś się nie podobam to niech pozwoli mi być gwiazdą dla siebie samego, zamiast nabijać mi statystyki i plotkować,
i szeptać sobie ''kto tym razem trafi na rozkładówkę u Mrówka''. Niesamowicie bawi mnie każde stwierdzenie, że ''czat aż huczy'', ''pół czatu o tym mówi'', ludzie, czy wy nie macie życia, żeby się przejmować co jakiś pajac pisze w necie? :D
Jeśli to co piszą o was anonimowi ludzie, na podstawie waszych nicków, jest dla was wyznacznikiem samooceny
i towarzyskiego spełnienia, to puknijcie się wszyscy czołem o klawiaturę. :D
wiedzma___: co u Ciebie?
wibrująca_mrówka: to co zwykle. ludzie mnie nienawidzą
wiedzma___: ale tylko większość , ja Cię kocham :)
I tak właśnie wygląda wasz jad, na tle tego, co naprawdę cenię.
sobota, 1 lutego 2014
Domyśl się!
onawśródgwiazd: a tak wogóle to jestem bardzo niemiła 
wibrująca_mrówka: nie kłam
onawśródgwiazd: prawda a ja wogóle nic nie piszę do ciebie
pepek70: foch??
onawśródgwiazd: na kogo?
pepek70: na mrówkę
onawśródgwiazd: zasłużony
wibrująca_mrówka: bo? foch?
onawśródgwiazd: bo tak
wibrująca_mrówka: jak prawdziwa kobieta.
onawśródgwiazd: jeżeli tego potrzebowałeś żeby przekonać się że jestem kobietą trudno
wibrująca_mrówka: ale o co ci chodzi?
onawśródgwiazd: o nic Mrówek zupełnie o nic
wibrująca_mrówka: okej, więc nie ma sprawy, ja się nie domyśle.
onawśródgwiazd: nie odpowiem
wibrująca_mrówka: ale mnie to nie obchodzi już, jeśli i tak się nie dowiem.
onawśródgwiazd: nie obchodziło nigdy
wibrująca_mrówka: ale co?
pepek70:



onawśródgwiazd: pepek70 Aaaaa ja dziś wogóle nie w temacie
***
onawśródgwiazd: mam pytanie
wibrująca_mrówka: ja też. o co masz focha ?
onawśródgwiazd: nie wiesz?
wibrująca_mrówka: a skąd mam wiedzieć ? nie było mnie 3 dni na czacie.
onawśródgwiazd: chodzi o wcześniej o to wszystko
wibrująca_mrówka: myślałem że już o ''tym wszystkim'' rozmawialiśmy ''wcześniej''
onawśródgwiazd: nie ważne. czy to się liczy czy ci ufam i lubię
wibrująca_mrówka: nie rozumiem nic z tego co ty piszesz. weź się kurwa ogarnij i streść się w jednym zdaniu.
onawśródgwiazd: nie ważne
Podsumowanie od autora:
- Coś się stało ?
- Jestem nie w temacie swojego życia, nie wiem o co mi chodzi, nie rozumiem co do mnie mówisz, czego ty ode mnie chcesz podła szowinistyczna świnio? Tak, jestem kobietą! Nie umiem się zdecydować, mówię jedno, myślę drugie, robię trzecie, czwarte przeczuwam, piąte wychodzi, a o szóste walę focha... Otwórz mi drzwi, klękaj, płać, podwieź, pomóż, załatw, zrób, kup mi, wnieś, przestaw, napraw, powiedz jaka jestem piękna, przymknij oko na moje humory, ja nie wiem, głowa mnie boli, idę do koleżanki na 5 minut - nie zapomnij zamieszać bigosu co pół godziny. I śpisz na kanapie.
- Ale o co ci chodzi ?
- O nic.
wibrująca_mrówka: nie kłam
onawśródgwiazd: prawda a ja wogóle nic nie piszę do ciebie
pepek70: foch??
onawśródgwiazd: na kogo?
pepek70: na mrówkę
onawśródgwiazd: zasłużony
wibrująca_mrówka: bo? foch?
onawśródgwiazd: bo tak
wibrująca_mrówka: jak prawdziwa kobieta.
onawśródgwiazd: jeżeli tego potrzebowałeś żeby przekonać się że jestem kobietą trudno
wibrująca_mrówka: ale o co ci chodzi?
onawśródgwiazd: o nic Mrówek zupełnie o nic
wibrująca_mrówka: okej, więc nie ma sprawy, ja się nie domyśle.
onawśródgwiazd: nie odpowiem
wibrująca_mrówka: ale mnie to nie obchodzi już, jeśli i tak się nie dowiem.
onawśródgwiazd: nie obchodziło nigdy
wibrująca_mrówka: ale co?
pepek70:
onawśródgwiazd: pepek70 Aaaaa ja dziś wogóle nie w temacie
***
onawśródgwiazd: mam pytanie
wibrująca_mrówka: ja też. o co masz focha ?
onawśródgwiazd: nie wiesz?
wibrująca_mrówka: a skąd mam wiedzieć ? nie było mnie 3 dni na czacie.
onawśródgwiazd: chodzi o wcześniej o to wszystko
wibrująca_mrówka: myślałem że już o ''tym wszystkim'' rozmawialiśmy ''wcześniej''
onawśródgwiazd: nie ważne. czy to się liczy czy ci ufam i lubię
wibrująca_mrówka: nie rozumiem nic z tego co ty piszesz. weź się kurwa ogarnij i streść się w jednym zdaniu.
onawśródgwiazd: nie ważne
Podsumowanie od autora:
- Coś się stało ?
- Jestem nie w temacie swojego życia, nie wiem o co mi chodzi, nie rozumiem co do mnie mówisz, czego ty ode mnie chcesz podła szowinistyczna świnio? Tak, jestem kobietą! Nie umiem się zdecydować, mówię jedno, myślę drugie, robię trzecie, czwarte przeczuwam, piąte wychodzi, a o szóste walę focha... Otwórz mi drzwi, klękaj, płać, podwieź, pomóż, załatw, zrób, kup mi, wnieś, przestaw, napraw, powiedz jaka jestem piękna, przymknij oko na moje humory, ja nie wiem, głowa mnie boli, idę do koleżanki na 5 minut - nie zapomnij zamieszać bigosu co pół godziny. I śpisz na kanapie.
- Ale o co ci chodzi ?
- O nic.
piątek, 31 stycznia 2014
Czekam na ten dzień...
kasia27011984: pokazałes jaki jestes
8POGO8: jaki
wibrująca_mrówka: no dajesz mała, jaki się okazał ?
8POGO8: wlasnie chcial bym wiedziec czy jestem uj czy cham
wibrująca_mrówka: a co za różnica ?
kasia27011984: zamknij ryj mrówka bo ci kuuurwa ten ryj mogą kiedy przetrącic
8POGO8: bijta sie
wibrująca_mrówka: czy ty mi kobieto grozisz ?
8POGO8: grozby karalne... bodaj od 1 do 5 lat
Anita4007: rt.190 kk
kasia27011984: ja ci nie groze a wysmiewac mnie nie bedziesz
wibrująca_mrówka: jeszcze nie zacząłem. zapytałem tylko.
8POGO8: kasia27011984 powiedz mi jaki sie okazalem ?
wibrująca_mrówka: masz okres czy co ?
kasia27011984: ojj masz kolege i z kolegą sie baw a ode mnie won !!
8POGO8: kasia27011984 ale to do mnie ?
wibrująca_mrówka: bo masz okres ?
kasia27011984: a ty wiesz co to okres ??
8POGO8: to sie pms nazywa
wibrująca_mrówka: kasia27011984 dokończ jak zaczęłaś
kasia27011984: skonczyłam nara
8POGO8: jaki
wibrująca_mrówka: no dajesz mała, jaki się okazał ?
8POGO8: wlasnie chcial bym wiedziec czy jestem uj czy cham
wibrująca_mrówka: a co za różnica ?
kasia27011984: zamknij ryj mrówka bo ci kuuurwa ten ryj mogą kiedy przetrącic
8POGO8: bijta sie
wibrująca_mrówka: czy ty mi kobieto grozisz ?
8POGO8: grozby karalne... bodaj od 1 do 5 lat
Anita4007: rt.190 kk
kasia27011984: ja ci nie groze a wysmiewac mnie nie bedziesz
wibrująca_mrówka: jeszcze nie zacząłem. zapytałem tylko.
8POGO8: kasia27011984 powiedz mi jaki sie okazalem ?
wibrująca_mrówka: masz okres czy co ?
kasia27011984: ojj masz kolege i z kolegą sie baw a ode mnie won !!
8POGO8: kasia27011984 ale to do mnie ?
wibrująca_mrówka: bo masz okres ?
kasia27011984: a ty wiesz co to okres ??
8POGO8: to sie pms nazywa
wibrująca_mrówka: kasia27011984 dokończ jak zaczęłaś
kasia27011984: skonczyłam nara
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Gdzie możesz sobie schować swoje problemy
Pytanie dnia: po co ludzie lgną do miejsca, w którym
się rozmawia z innymi, kiedy tak naprawdę nie chcą z innymi ludźmi
rozmawiać? Po co ktoś prosi o radę, której wcale nie chce? Nie mam
absolutnie zielonego mrówkowego pojęcia.
Ale dobra, pomijając założenie, że ludzie szukają kogoś do wymiany komunikatów, mogą chcieć się wygadać, pożalić, szukać psychologa, mamy, taty, kotka i chomiczka...
Więc dziś o ludziach w stylu ''mam problem'' np:
''Chodzi o to że związałam sie z facetem 12 lat starszym od siebie. jak to na początku wszystko bylo w porzadku, roznicy wieku nie byla odczuwalna, myslałam że facet jest ułożony. jego spotkania z dziewczynami opierały sie w sumie tylko na sexie, mowil ze sie zmieni i ze zrobi to dla mnie. bylo ok, w porządku, ale z dnia na dzien zaczeło sie robić nieciekawe. zaczął mnie olewac, dużo pije i pali, co mi sie nie podobalo. prosilam zeby ograniczyl. ciagle szukal problemu we mnie bo chcialam zeby mnie przytulil jak przyjezdzal lub pokazal jakies uczucie. ale to jest chyba normalne w zwiazku ?? totalnie nie pokazywał zadnych uczuc i sie zmienil. ciagle gdzie wychodził, pijany, obrazal mnie, tego zwiazku juz nawet chyba nie ma a ja nie potrafie sie z tym pogodzic i cialge bym chciala zaczac od nowa. nie wiem co mam robic. zawsze twierdzil ze musze sobie na wszystko zaslużyc mówił że pokocha mnie jak zasłuże... boże jaka ja jestem głupia i naiwna''
Odpowiedź publiczności: jesteś głupia i naiwna, a my mamy to w dupie!
<w tle słychać brawa i gwizdy>
Dlaczego mamy w dupach cudze problemy, tak samo realne jak i wirtualne ?
Bo otaczają nas emocjonalne pijawki, fałszywi przyjaciele, niewierni partnerzy. A nasze emocje nie są towarem, jak średniej klasy prostytutka. Więc jak wykrzesać z siebie uwagę, empatię, współczucie do obcej osoby, przy założeniu, że liczy ona tylko na poklask lub nabija się z naszej chęci pomocy? I, oh, jak przełożyć to na całe swoje realne życie. Bo przecież przez monitor jest łatwiej - nie trzeba pomagać, ale można się wzruszyć, ale z drugiej strony emocje są prawdziwe, a nasz stosunek do ludzi nie ogranicza się do ''stosunku do obcych i anonimowych''. Zabawa jest na niby, ale emocje są prawdziwe, zmienne, nasze. Jak nie dać się z nich ograbić, a jednocześnie zaspokoić swoją potrzebę pomocy innym? Jak nie stracić wiary w ten chory świat?
Po latach oglądania wyzwisk, ironii oraz tekstów w stylu ''pochwalę się wszystkim, że mąż mnie nie kocha'', po latach zastanawiania się co w tym miejscu robią wszelkie matki małych dzieci, zastanawiające się na ogólnym czacie, nad swoim beznadziejnym życiem, tym jak ciężko wychowywać dzieci, które po chwili piszą ''zw, idę dać małemu butelkę niech mi nie przeszkadza''.. Po nastolatkach w ciąży, po 30latkach piszących ''obrzydzę ci życie! nigdy mnie więcej nie spotkasz! pożałujesz!'', które następnego dnia zaczynają rozmowę od ''siema, co u cb ?''.. Po latach czytania o nieszczęśliwych związkach, problemach z rodzicami, alkoholikach, przemocy, depresji, chorobach, niepełnosprawności, samotności..
Co mi niby zostało z przejmowania się tym? Co mnie niby skłania do przejmowania się tym online? Jedno, wielkie nic.
Jedyne co mogę jeszcze zrobić to martwić się o przyjaciół, o przyszłość i o siebie.
Czat to nie życie.
Ale dobra, pomijając założenie, że ludzie szukają kogoś do wymiany komunikatów, mogą chcieć się wygadać, pożalić, szukać psychologa, mamy, taty, kotka i chomiczka...
Więc dziś o ludziach w stylu ''mam problem'' np:
''Chodzi o to że związałam sie z facetem 12 lat starszym od siebie. jak to na początku wszystko bylo w porzadku, roznicy wieku nie byla odczuwalna, myslałam że facet jest ułożony. jego spotkania z dziewczynami opierały sie w sumie tylko na sexie, mowil ze sie zmieni i ze zrobi to dla mnie. bylo ok, w porządku, ale z dnia na dzien zaczeło sie robić nieciekawe. zaczął mnie olewac, dużo pije i pali, co mi sie nie podobalo. prosilam zeby ograniczyl. ciagle szukal problemu we mnie bo chcialam zeby mnie przytulil jak przyjezdzal lub pokazal jakies uczucie. ale to jest chyba normalne w zwiazku ?? totalnie nie pokazywał zadnych uczuc i sie zmienil. ciagle gdzie wychodził, pijany, obrazal mnie, tego zwiazku juz nawet chyba nie ma a ja nie potrafie sie z tym pogodzic i cialge bym chciala zaczac od nowa. nie wiem co mam robic. zawsze twierdzil ze musze sobie na wszystko zaslużyc mówił że pokocha mnie jak zasłuże... boże jaka ja jestem głupia i naiwna''
Odpowiedź publiczności: jesteś głupia i naiwna, a my mamy to w dupie!
<w tle słychać brawa i gwizdy>
Dlaczego mamy w dupach cudze problemy, tak samo realne jak i wirtualne ?
Bo otaczają nas emocjonalne pijawki, fałszywi przyjaciele, niewierni partnerzy. A nasze emocje nie są towarem, jak średniej klasy prostytutka. Więc jak wykrzesać z siebie uwagę, empatię, współczucie do obcej osoby, przy założeniu, że liczy ona tylko na poklask lub nabija się z naszej chęci pomocy? I, oh, jak przełożyć to na całe swoje realne życie. Bo przecież przez monitor jest łatwiej - nie trzeba pomagać, ale można się wzruszyć, ale z drugiej strony emocje są prawdziwe, a nasz stosunek do ludzi nie ogranicza się do ''stosunku do obcych i anonimowych''. Zabawa jest na niby, ale emocje są prawdziwe, zmienne, nasze. Jak nie dać się z nich ograbić, a jednocześnie zaspokoić swoją potrzebę pomocy innym? Jak nie stracić wiary w ten chory świat?
Po latach oglądania wyzwisk, ironii oraz tekstów w stylu ''pochwalę się wszystkim, że mąż mnie nie kocha'', po latach zastanawiania się co w tym miejscu robią wszelkie matki małych dzieci, zastanawiające się na ogólnym czacie, nad swoim beznadziejnym życiem, tym jak ciężko wychowywać dzieci, które po chwili piszą ''zw, idę dać małemu butelkę niech mi nie przeszkadza''.. Po nastolatkach w ciąży, po 30latkach piszących ''obrzydzę ci życie! nigdy mnie więcej nie spotkasz! pożałujesz!'', które następnego dnia zaczynają rozmowę od ''siema, co u cb ?''.. Po latach czytania o nieszczęśliwych związkach, problemach z rodzicami, alkoholikach, przemocy, depresji, chorobach, niepełnosprawności, samotności..
Co mi niby zostało z przejmowania się tym? Co mnie niby skłania do przejmowania się tym online? Jedno, wielkie nic.
Jedyne co mogę jeszcze zrobić to martwić się o przyjaciół, o przyszłość i o siebie.
Czat to nie życie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)